Tania przysz...



Tania przyszła z Fiedosowem. Sprzeczali się: Fiedosow — żartobliwie, Tania — z irytacją. — Popatrzcie, czego jeszcze żąda to miłe dziewczę. To po prostu okropne! — Fiedosow położył przed Aleksjejem zapotrzebowanie na materiały. — I na dodatek chce, żeby wszystko wydać jej natychmiast. Nie liczy się ani z kolejnością robót, ani z naszymi możliwościami. Daj — i koniec! — Nie chcę liczyć się z możliwościami. — Tania usadowiła się w fotelu i spojrzała chłodno na uśmiechającego się pięknolicego intendenta. — Jutro ruszamy i najważniejsze rzeczy musimy dostać dzisiaj. Resztę trzeba wysłać zaraz po naszym wyjeździe. — Ledwie mianowali dziewczynę kierownikiem, a od razu straciła połowę swych zalet... — pokpiwał Fiedosow przewracając ciemnymi błyszczącymi oczami. W obecności Tani był bardziej ożywiony niż zwykle i gdy mówił, wyczuwało się, iż sam się sobą zachwyca.